Poradnik słabego gracza cz. 1
Mając kilka wolnych chwil i mając na uwadze nieśmiertelne dusze naszych drogich czytelników, postanawiamy rozpocząć nową serię edukacyjną skierowaną dla wszystkich adeptów jakże pięknej gry Go, którzy dzięki swemu niebywałemu szczęściu i wytrwałości nadal okupują dolne rejony list rankingowych, a i silni gracze z radością przyjmą wybawienie jakie niesie lektura poniższych uwag.
Jest to mianowicie “Poradnik słabego gracza – czyli jak pozostać słabym i być z tego dumnym”.
Życzymy miłej lektury.
Po pierwsze, kto chciałby być mocny?
W jakim celu? Trzeba dawać innym handi, bez skrzywienia przełykać ich bezmyślne ruchy, pokornie znosić cięgi od senseia za własne idiotyzmy, ciągle się doszkalać, ćwiczyć, studiować joseki, fuseki, partie pro, Shusaku na stole, w łóżku, w lodówce…
Istna męka. Męka, która niszczy życie rodzinne i utrzymuje naszych niegoistycznych znajomych z dala od nas.
Kto w końcu ma zamiar spotykać się z zafiksowanym świrem? Nie, nie, nie, tak nie można, to się źle kończy. Słaby gracz, chcący używać życia i nie cierpieć, musi przyswoić sobie kilka podstawowych tesuji na przetrwanie w dolnej części listy rankingowej jak najdłużej.
Po drugie, granie.
Nie wolno grać na poważnie. Koncentracja i dawanie z siebie wszystko? Zapomnijcie o tym. Każdą przegraną należy bagatelizować i zawsze grać jakbyśmy byli przymuszeni albo śmiertelnie zmęczeni.
Nie wolno przyjmować żadnych nauk z własnych porażek. Analizy są zabronione, a jeżeli silniejszy gracz nieopatrznie zapragnie wam coś wytłumaczyć wymigujcie się brakiem czasu, kontuzją, zakupami, kokluszem i gradobiciem. Słowem – wszystkim.
O psychicznych aspektach gry rozwodzić się będziemy w przyszłym numerze, w części drugiej, w której to zajmiemy się właśnie duchową stroną rozgrywek na gobanie, z jej szczególnymi atraktorami i pułapkami, czyhającymi na nieuważnych graczy przez cały czas trwania ich goistycznej kariery.
Przejdźmy dalej – czyli do techniki.
Z pewnością pamiętanie o sile pustego trójkąta pozwoli wam na długo cieszyć się swym statusem gracza słabego.
Tenuki
Bardzo ważne, jest to podstawowa technika pozostawania słabym graczem. Tenuki, w sytuacji gdy trzeba zabezpieczyć cięcie lub życie, jest sprawą kluczową.
Zaraz obok tenuki – gote. Obie koncepcje się dopełniają. Gdzie silny gracz zagra tenuki, wy grajcie gote. Gdy on zabezpiecza w gote, wy grajcie tenuki. Zdaje się to być może trudne i być może sugeruje zdobywanie wiedzy, ale zapewniam, że Go ma tę cudowną własność, że słabi gracze intuicyjnie wyłapują te jakże ważne różnice i doskonale unikają kopiowania zagrań silniejszych. Tak trzymać!
Czytanie
Czytanie jest zakazane pod każdą formą. Niewolę czytania sekwencji pozostawcie chorym danowcom. Gracz słaby nie może ćwiczyć umysłu pod kątem tej perwersji. 3 ruchy do przodu jest już zbyt wielkim ustępstwem.
Jeden lub dwa ruchy są dopuszczalne, ale tak naprawdę prawdziwie prawdziwy słaby gracz czytać nie powinien, tak mu dopomóż Bóg.
Układanie partii pro…
Czyż nie lepiej pobawić się kamieniami w zbijaki? Albo też zrobić estetyczną piramidkę? Naprawdę serce boli na myśl o tych wszystkich słabych graczach, którzy zapominając o istotności swej roli próbują stawiać kamyki na wzór Shusaku czy Go Seigena. Ułożenie partii pro powinno być karane tygodniowym postem i nakazem grania przez ten czas w Quake’a.
Jeżeli już zajmujemy się technikaliami to jest pewna perwersja, której trzeba zaprawdę naprawdę unikać. Jest nią mianowicie liczenie punktów. Któż bowiem to widział aby liczyć punkty i się dowiadywać już w trakcie gry, czy wygrywamy lub przegrywamy?
Ach, czyż nie ma większej rozkoszy niż nieświadome granie do końca kamieni w gosu, aby następnie świętując przegraną o 150 punktów poczuć piękno własnej sokratejskiej niewiedzy?
Tak więc, jeżeli macie zamiar w trakcie gry liczyć punkty i dostosowywać strategię gry do tej fanaberii danowców, to zapomnijcie o byciu słabym graczem.
Na chwilę obecną to tyle. Ciąg dalszy z pewnością nastąpi.
Pozdrawia i serdecznie zachęca do stosowania powyższych nauk.
Wasz prof. Padre


1 września 2010 

Autor
Czytając wszystko na odwrót mamy receptę na zostanie ekstra mocnym graczem :)
Fajny ten tekst, a obrazek świetny. :)
Przyjemny w odbiorze tekst i lekkie pióro. Zabierając się do czytania, zastanawiałem się ile z rad, które się pojawią już stosuję :)
Cóż, przyznam się, że ostatnią nagminnie. Liczenie punktów w trakcie gry, to dla mnie mordęga. Gote i tenuki pewnie też mi się zdarzają.
Hmm, jak dla mnie, to za trudne to wszystko, co tutaj jest opisane. Trzeba za dużo rygoru stosować wobec siebie. Wolę jednak bardziej leniwie podchodzić do grania i rosnąć w siłę (1kamień, na dwa lata, ale rosnąć) :D
a ja się prawie doskonale stosuję więc możecie na mnie liczyć jeśli chcecie wygrać, co prawda zwycięstwo nie będzie satysfakcjonujące, ale jak się ma doła to ja jestem gotów do pomocy, trzeba trzymać fason co nie.
Też praktykuję owe mądrości, no ale to oczywiste, bo takie poradniki to zawsze jest kwintesencja własnych doświadczeń :)